Kiedyś spotykałem się z jedną laską, była strasznie niska... Ale wiesz, NAPRAWDĘ niska. Była tak niska, że łatwiej mi bylo sięgnąć zębami do swojego chuja niż jej...
Spotykałeś się z transwestytą? ;D
Że co?
aaaa
Nie, nie.. Jej ust
Podoba się? Oceń wpis na
Starsze wpisy - kliknij tutaj ->
Natknęłam się tutaj na blog pewnego mężczyzny, bardzo wierzącego, ponieważ jak twierdzi, spotkał na swojej drodze żywego Boga, który pomógł mu wstać i poprowadził dalej przez życie... Ja do końca nie jestem pewna swojej wiary... Gdzie był Bóg, kiedy ja upadłam i czołgałam się w cierpieniu nie mogąc powstać...? Bóg poddaje nas próbom, tak jak biblijnego Hioba, zabrał mu wszystko, żeby pokazać Szatanowi, że miłość Hioba jest bezinteresowna, bezgraniczna... Mi Bóg nie miał czego zabrać, odebrał więc godność, zabrał mi mnie samą, potem tylko pustka... Ale nie odczuwam żalu... może nie zasłużyłam na nic więcej, może dla mnie Go zabrakło...
Ponowne iks de. Ta notka miala byc u Przemaaaa ale wtedy nie moglam dodać i dodalam u siebie. TO teraz dodaję to samo u niego
No więc wypadałoby się odwdzięczyć braciszkowi, nie?
Kit, że nikt o tych blogach nie wie z ziomów dookola nas xD
Jest gicior
Umc.
Kurcze. Bo mój brat to mój brat. I Kamilki.
I ogółem to najbardziej umczasty człowiek (zaraz po mnie ) na Ziemi .
pozdrawiam ;*
NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI
Przez palce zwykłych dni
Oglądasz świat
W pośpiechu gubiąc sny
Twój śmiech zawstydza Cię,
Więc wolisz nie śmiać się
Niż chwilę śmiesznym być
Ref.:
Spróbuj choć raz odsłonić twarz
I spojrzeć prosto w słońce
Zachwycić się po prostu tak
I wzruszyć jak najmocniej
Nie bój się bać, gdy chcesz to płacz
Idź szukać wiatru w polu
Pocałuj noc, najwyższą z gwiazd
Zapomnij się i...
...tańcz
Zakładasz szary płaszcz
Łatwo wtapiasz się
W upiornie trzeźwy świt
Obmyślasz każdy gest
Na wypadek, by...
Nikt nie odgadł kim naprawdę jesteś
Ref. (2x)
...tańcz
Już siły nie mam Leje się ze mnie ciurkiem Super zabawa i gimnastyka w jednym... polecam. Jest trochę krótka bo to dziecięca skakanka, muszę sobie sprawić taką dla dorosłych Czuję się jakbym miała 10 lat Ale na teraz chyba już wystarczy powtórzę po południu i wieczorem Super wreszcie znalazłam coś co daje frajdę i do czego nie trzeba specjalnie się motywować i zmuszać A efekt taki, że koszulkę mogę wykręcać w rękach z potu To trochę jak aerobik, więc przy diecie niskokalorycznej powinny być ponownie efekty, może nawet szybkie Na szczęście waga stoi w miejscu więc teraz odliczam z 79 A nie jak wcześniej z 87 A więc kochane wracam do ważenia w piątek i tak co tydzień. Aaaa jadam wyłącznie gotowane na parze jarzyny, płatki fitness na śniadanko, trochę owoców, zielona herbata i litry wody. Wspomagam się dodatkowo Therm Line II 3majcie kciuki
Ehh... ostatnio sama sie zastanawiam, co się ze mną dzieje... zmieniam się, to niewątpliwie racja... tylko czy aby... na lepsze? strasznie spoważniałam, niektórzy wręcz mnie uważają za sztywniarę... za oknem szare chmury krążą po grafitowym niebie... a ja swoimi myślami wraz z nimi... zastanawiam się, jak będę wyglądać, jaka będę za parę lat, jak już będę pracować... Czy przyjaźnie przetrwają... Teraz w nowej klasie najprawdopodobniej będę sama... nikogo znajomego... może to po prostu nieodpowiedni dobór zainteresowań? A tam, to tylko osiem godzin dziennie... Nie moja wina, że matematykę wręcz kocham, interesuję się informatyką, te lekcje w odróżnieniu od moich znajomych nie są nudne... To jedyne lekcje, które mnie interesują... geografia także... I znów nadszedł ten moment w moim życiu, że zadaję sobie to pytanie... kim chcę być? gdzie chcę iść?? co ze mną będzie? czy warto się starać, czy warto robić to wszystko czasem wbrew sobie, aby potem być tym kim marzyło się przez te lata? warto? A jeżeli mi się nie uda? jeżeli albo ja, albo ktoś lub coś innego da plamę? wystarczyłoby powiedzieć trudno i iść dalej? za dużo tych pytań na raz... czasem mam taką po prostu myśl, że mnie to wszystko przerasta... że jestem za słaba... nie, nie tylko szkoła... ale też rodzina... to co mam w sercu... to moje niezrównoważenie... nieumiejętność podejmowania trafnych wyborów... i nadmierna zdolność do wpadania w coś chorego, w coś, czego nie powinno być... takie bagno... wpadasz a potem nie możesz z tego wyjść... Dusisz się, nie masz już sił na wygrzebywanie siebie... ale wierzę, muszę wierzyć... że w odpowiednim momencie przyjdzie do mnie mój Anioł... który mnie uratuje... który odetnie mnie od tej :choroby... Tak, ostatnimi czasy... moje otoczenie mnie dusi, dusi mnie brak czegoś... dusi mnie czegoś nadmiar... dziwne podchody, głupie zaloty... zbędne spojrzenia... dusi mnie płytkość ludzkiej psychiki, płytkość ich osobowości... gdzie prawdziwym szczytem ich marzeń to mieć dj-a na wieczorku... i kartony pełne pizzy... o coca-coli nie wspomnę... Jakby to było istotą naszego życia, ulotna przyjemność. Ich bezmyślność mnie dusi... otoczenie mnie dusi... chyba czas odciąć tę pętlę.. czas odetchnąć pełną piersią... cokolwiek miałoby to znaczyć...
p.s.: czy wiek w związku naprawdę tak wiele znaczy? nie odpisujcie, i tak wiem...
*
Witam Was Wczoraj jakoś przeleciało, głównie dlatego że często siedziałam na balkonie, lub zmieniałam miejsce siedzenia. Hmm nawet nie było tak źle. Na dzień dobry musiałam siedzieć przy teściowej. Ale powiem szczerze nic nie gadała Zachowywała się całkiem grzecznie. Nawet pomagałam jej nosić do stołu. Raz w kuchni zapytała czy się gniewam że wtedy nie mogła zostać z synkiem jak chciałam jechać do babci do szpitala, to jej powiedziałam, że było mi przykro i to wszystko. Nie chciałam o tym rozmawiać. W mieszkaniu teście mieli piekarnik, cała się topiłam, ale potem jak przyszła burza to ooooo. Mąż trochę popił i marudził że chce wracać, a na koniec pomylił buty i ubrał nie swoje o czym zorientował się dopiero w domu ahahahaha Jaki wstyd
stracilam rachube czasu, nie mam pojecia jaki dzis dzien, nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia czy to sroda a moze sobota... niech ucieka, czuje sie okropnie bezsilna bedac tak daleko.. czy faceci sa wierni(??) T. zarzeka sie, ze tak i mu ufam, ale nie moge Go kontrolowac tak jak On mnie ... nie zycze nikomu byc w zwiazku na odleglosc i to jeszcze taki szmat czasu, przykre ale chyba bardziej jednoczy i zbliza, bardziej sie mozna poznac na ludziach, taka proba czasu... ja moglabym na niego czekac i cale zycie, naszczescie nie bedzie to potrzebne:)
Ta suczka mieszkała na działce, była przywiązana łańcuchem do altany, w której wybuchł pożar. Suka nie mogła się uwolnić, spadały na nią płonące belki. Dopiero kiedy łańcuch upalił się, udało jej się uciec.
Właściciel nie zainteresował się nią i nie udzielił jej pomocy, dopiero dwa dni po pożarze sąsiedzi powiadomili nasze pogotowie, że na działce leży zdychający, nadpalony pies.
Była w bardzo ciężkim stanie.
Jest leczona od trzech tygodni, obecnie czuje się nieco lepiej, ale jej los wciąż jeszcze jest niepewny.
Ma się znacznie lepiej. Zostały jej dość rozległe blizny, ale czuje sie dobrze i jest wesoła.
filozoficzna - masz absolutnie racje. i tu powinno być słowo ale. Ale nie będzie.
Powoli dojrzewam do podjęcia tej decyzji. Czy raczej decyzje już podjęłam, tylko zbieram się w sobie i modlę się o odrobinę odwagi. I chyba właściwie desperacji. Na jakąś iskierkę, która zapoczątkuje to co powinno zostać zrobione. A z drugiej strony, czy powiedziane jest, że po rozstaniu, o ile jest przeprowadzone po ludzku i humanitarnie (no w końcu nie jest mi obojętne, jak on się czuje) nie można się dalej widywać? He, deska ratunku
W pracy ciężko... od samego rana, od pierwszej palety robiłam babole, aż miło...
Nogi bolą mnie nieziemsko.
Na dniach pójdę o lekarza specjalisty. Zaczynają mi się robić pajączki.
Zmęczona jestem. Jak to dobrze, że jutro wolne.
Szkoda tylko, że T. idzie do pracy. I w niedzielę też... nie podoba mi się to, bo będzie bardzo zmęczony. Już jest. Widzę to po nim.
Tęsknię za nim. Wiem, że jak tylko wraca do domu to włącza TV i zaczyna grać w WoW.
Całe życie mu tak przeminie...
O ile wcześniej go nie zaobrączkuję i nie znajdę mu ciekawszych zajęć.
Dziś na kolację truskawki i maliny z bitą śmietaną. Jakoś nie chce mi się gotować.. a że postanowiłem osiągnąć te upragnione 60 kg to coś jeść muszę.
Tak sobie myślę że może trzeba było jechać na ten zbiór owoców-dziennie płacą 50zł a mi kasa jest potrzebna. No ale mądry polak po szkodzie.
dzień następny pora zacząc.
do mojej małej siłowni domowej składającej się ze mnie i ze steppera;p dojdzie leg magic i abrocket ;p mamusia oszalała ja skorzysstam;)
może jeszcze kiedyś ja na rowerek namówię:D
ha.
co do mojego stanu, powstałam z rana i.....ani słowa z siebie nie mogłam wydac.
mam maksymalną chrypę:D aż Kuba się ze mnie śmieje że mam inny głos...
weri fani!naprawdę.
byłam na spacerku. z aparatem...idę oblukac jak wyszły zdjęcia.;]
dziecko placze,wkurwilam sie na moja siostre;/
i na kolezanki z polski,,,czuje jak wszytsko trade,czuje ze z nikim nie wiaze mnie zadna wiez emocjonalna, nawet z moja matka jest kiepska;/
totalny bezsens,totalne nic.
podejrzewam ze ta koleznaka celowo mnie unika zebym nie pytala sie o pieniadze ktore wisi mi jej matka...
moze moja starsza ma racje ze nie jest dobra kolezanka dla mnie,ta wg niej nikt nie jest wart niczego i dlatego wlasnie ona jest sama,nie ma nikogo oprucz swojego psychicznie chorego faceta z ktorym jst dla kasy,
czas nareszcie sie obudzic!
ja nie chce tak skonczyc!!!!!!!!
a i nie nawidze mojej siostry jest skonczona idiotka! z nia to wogole zadna wiez mnie nie laczy hahaha
ja nawet sama z soba nie mam wiezi
znow depresja;/
Jam jest Standir umiarsav (diabeł wcielony), czasem miły, czasem nieśmiały, ale zawsze ten sam w duszy. Ma dusza jest mroczna, nie odkryta. Na hańbę nie mogę patrzeć obojętnie. Hańba niby nic dobrego, bo jest zła. Za pohańbienie mej osoby lub mi bliskich jedyną karą jest potępienie. Sam nie mogę wyjść z cienia upokorzeń i prześladowań, które na mnie stosowano. Ale staram się by nikt tak jak ja tego nie odczuł, bo to jest okropna rzecz. Mym pragnieniem jest, a raczej życzeniem byś nie był taki jak oni ani jak ja. Nie potrzebna jest kolejna osoba cierpiąca jak ja. Tyś powinien mnie zrozumieć, boś ty widział, o co mi chodzi.
Ja i tak nie zaznam spokoju, jestem wiecznie potępiony. Nie masz, co się modlić za mnie, bo i tak nic to nie pomoże. Jedyne, o co proszę to żebyś o mnie zapomniał, o mych słowach. Bo to są słowa przeklętego, które tylko krzywdzą.